Tydzień II (Part I) – Zwiedzanie Kijowa

Kijów – stolica Ukrainy. Ogromne oraz piękne miasto. Z tego wpisu dowiecie się co tam zwiedziłem oraz jak wygląda ukraiński akademik 🙂

Dzień 8 (26.07.2018r.)

Budzę się ospały o 7.00. W nocy trochę padało, ale teraz jest już sucho. Na śniadanie gotuję drugą zupkę chińską. Nawet są lepsze niż polskie! Do tego standardowo herbata. Wrzucam kolejny film na YT oraz dodaję posta na Fanpage. Nadrabiam też zaległości na blogu. Co chwilę przerywa mi Harpagan, któremu najwyraźniej nudzi się w robocie 😀 O 9.00 ruszam się z namiotu. Rozkładam tropik i go suszę. Mam czas, a do tego następne noclegi planuję pod dachem w Kijowie, więc mokry namiot mógłby się nieźle ukisić. Przed 10.00 jestem gotowy do odjazdu. Wtedy zjawia się chłopak, którego poznałem wczoraj. Chwila rozmowy, fotka i ruszam przed siebie.

Po 2km wbijam na stację. Kibel o takim standardzie, jakiego w Polsce trudno znaleźć! Poranna toaleta, wyrzucam śmieci i w drogę. Po kolejnych 20km, kolejna pauza. Tym razem na stacji OKKO. Za 45UAH kupuję hot doga na drugie śniadanie. Nadrabiam kolejny dzień w pisaniu relacji i w południe mknę dalej. Cały czas jest pochmurno, jadę pod wiatr ale nie pada 😉 Po przejechaniu 50km, moim oczon w oddali ukazuje się Kiev! W końcu!

Mając jednak nadmiar czasu, odbijam w kierunku miasta Irpień. Prowadzi do niego fajna, boczna droga. Na miejscu zastaję dużo bloków mieszkalnych.

Zapewne ludzie mieszkają tutaj a pracują w Kijowie. Potem przebijam się przez fajny deptak w centrum i robię małe zakupy.

Po raz drugi kupuję kwas – tym razem czarny. Muszę przyznać, dobre to! Chyba zacznę to częściej kupować.

Po chwili odpoczynku ruszam nad Dniepr. O 17.00 jestem na miejscu! Plaża nad kijowskim zbiornikiem, który znajduje się na rzece Dniepr. Jest tak ogromny, że drugi koniec ledwo co widać. Na plaży chwila totalnego relaxu – leżing, eating, plażing! 😀

Piszę też relacje z zaległych dni.

Po odpoczynku, ok. 18.00 ruszam dalej. Teraz kieruję się na Wyszogród, gdzie znajduje się zapora (elektrownia), spiętrzająca wodę zbiornika Kijowskiego. Po dotarciu na miejsce, spodziewałem się czegoś bardziej widowiskowego. A tu tylko duża śluza i część elektrowni, której nie było widać gdyż znajdowała się za połotem. Mimo wszystko zrobiłem kilka fotek i ruszyłem na nocleg do gospodarzy.

Po drodze jeszcze pamiątkowa fotka przy tablicy wjazdowej do miasta.

Po 20.00 melduję się pod wskazanym adresem. Po chwili ze sklepu wychodzi Andryj. Kupuje jakieś piwa na wieczór. Potem wspólnie idziemy do jego mieszkania. Tam wita mnie bardzo miła Irina. Na początek prysznic, potem pranie ubrań i w końcu kolacja (makaron z mięsem i warzywa). Długo siedzimy i rozmawiamy o podróżach przy pysznych piwach i winie z Karpat. Do tego atrakcją jest bardzo fajny kotek. Finalnie o północy kładę się spać w fajnym łóżku. Super dzień, ale jestem wykończony!

Dzień 9 (27.08.2018r.)

Wstaję o 7.15. Szybko się ubieram i pakuję graty do sakw. W tym czasie Irina przygotowała śniadanie. Kanapki z szynką, świetnym serem i warzywami. Do tego super lemoniada! Pożegnanie i o 8.00 opuszczam lokum.

Na dworze duszno i pochmurno. Zanosi się na kolejną burzę. Szybko pokonuję 4km i docieram pod akademik kolegi – Vlada.

Pierwsze spotkanie po roku! Pakuje bagaże i rower do środka. Idealnie zdąrzyłem. Na dworze znów zaczyna padać. Brat Vlada – Stas, idzie do pracy. My siedzimy w pokoju gdzieś do 14.00. Piszę trochę relacji, dużo rozmawiamy i korzystam z kompa. Zjedliśmy jeszcze obiad (kurczak, kasza, warzywa). W końcu idziemy zwiedzać Kijów!

Pierw za 8 UAH jazda metrem (każdy przejazd tyle tu kosztuje). Wysiadamy na Majdanie. Spacer po tym dużym placu, zdjęcia.

Następnie odwiedzamy pomnik B. Chmielnickiego oraz sobór Mądrości Bożej.

Bardzo fajną uliczką, z licznymi straganami, gdzie jak zawsze kupuję pamiątkowy brelok z Ukrainy, docieramy na super punkt widokowy.

Idealne miejsce na zdjęcia.

Potem znowu w dół i docieramy nad Dniepr.

Fotki nad rzeką, która wygląda naprawdę imponująco 😀

Zaliczamy kładkę dla pieszych i znów wspinaczka na kolejne wzgórze.

Przez krzaki docieramy do Łuku Przyjaźni Narodów. Tam kolejna świetna panorama.

Potem przez park, gdzie pełno żołnierzy oraz stadion Dynama, docieramy nad pomnik żołnierzy poległych podczas II wojny światowe.

Na koniec zaliczamy Ławę Peczerską oraz imponujący pomnik na wzgórzu – Matka Ojczyzna.

Obok jest super muzeum wojskowe.

Słońce powoli zachodzi. Spacer nad Dnieprem i metrem podjeżdżamy 4 stacje do centrum.

Tam spotykamy Naszego kolegę – Ivana! Tu spotkanie po 2 latach 😀 Jemy wspólną kolację w bardzo fajnej knajpie Puzata Chata (113UAH) i ruszamy, każdy w swoją stronę. Na dzielnicy akademickiej, spotykamy Stasa. Kupujemy piwo indziemy do parku. Tam spotykamy grupę innych osób.

Gadamy, jeden kolega gra na gitarze i tak do 23.00. Potem znów zaczyna padać więc się rozchodzimy. Do akademika normalne wejść nie mogę. Chłopaki wciągają mnie przez okno na drugim piętrze! Łatwo nie było, ale się udało 😉 Gadamy jeszcze trochę w pokoju. Coś tam piszę ale marnie mi idzie. Jestem wykończony. Stas pakuje się na wycieczkę. Spać idę o 1.00 😉

Dzień 10 (28.08.2018r.)

Wstaję o 7.00. Stas już się pakuje. Do 8.00 leżę na podłodze. W końcu przenoszę się na jego łóżko. Toaleta i o 8.15 piszę relację. Vlad dalej śpi. O 9.00 zabieram się za filmy 😉 Zrobiłem w sumie dwa. Potem trzeba je załadowac. Tymczasem przeglądam wiadomości w internecie. Dobrze po 10.00 kolega wstaje i pichci nam śniadanie – jajecznica, kasza i warzywa. Dzisiaj zbieramy się dość długo. W końcu o 13.00 wychodzę przez okno na drugim piętrze i na rowerach ruszamy zwiedzać Kijów 🙂

Dziś na ulicach bardzo dużo ludzi. Prawosławni mają jakieś święto.

Odwiedzamy miejsca, w których jeszcze nie byłem – Uniwersytet Tarasa Szewczenki, starą Bramę Miasta czy operę.

W końcu docieramy nad Dniepr. Kierujemy się na niedokończony most, który jest już w budowie dobre 20 lat.

Pierwotnie, chcieliśmy się na niego wspiąć, ale ostatecznie rezygnujemy z tego pomysłu. Po budowie kręcą się jakieś osoby. Następnie długa jazda brzegem tej ogromnej rzeki. W taki sposób docieramy na jedną z wysp.

Znajduje się tam Hydropark, czyli plaże, bary oraz największa siłownia na powietrzu na świecie. Ilość urządzeń faktycznie robi wrażenie!

Chwila odpoczynku i pędzimy na stadion Olimpijski. Po drodze wizyta w dzielnicy francuskiej, gdzie znajduje się miniatura wieży Eiffel’a.

Odwiedzamy też jeden z nielicznych, katolickich kościołów w Kijowie. W końcu docieramy pod sadion. Robi wrażenie! Ale z wyglądu nie jest tak atrakcyjny, jak Nasz w Warszawie 😉 Pamiątkowe fotki, runda wokół stadionu i lecimy coś zjeść. Tym razem pora na kebeb! 😀

Najedzeni siodłamy rumaki i ruszamy na Naszą dzielnicę.

Tam w lokalnym sklepiku zakupujemy nałe co nieco i ruszamy na polanę. Nogi nie bolą tak jak po wczorajszym spacerze, ale odpoczynek się należy. O 20.30 wracamy do akademika. Na razie wchodzę legalnie, jako gość. Jaja zaczynają się przed 23.00.

Muszę się ubrać, odbić dyskietkę i wyjść na zewnątrz. Po kilku minutach, wspinam się po kratach i ląduję w pokoju kumpla na drugim piętrze 😀 Ufff. W końcu! Teraz prysznic w zimnej wodzie (ciepłej nie ma od 3 miesięcy) i czas spać. Jutro czeka mnie wymagający dzień! O 00.00 zasypiam jak dziecko.

Dzień 11 (29.08.2018r.)

Wstaję wcześnie jak na moje standardy, o 6.20. Na śniadanie szybka jajecznica z pomidorami i cebulką. O 7.05 rozpoczynam ucieczkę z akademika. I to dosłownie! Muszę przejść pod bramkami i nie reagować na krzyki babuszki. Na szczęście, babuszka gdzieś zniknęła, więc spokojnie mijam barierki i lecę na metro.

Tam kuliję bilet za 8UAH i jadę na Majdan. Jestem 15min przed czasem. Czytam historię wytmdarzeń z przełomu lat 2013/2014. W końcu o 8.00 wsiadam do busa numer 3. Sprawdzenie obecności i ruszamy do Czarnobyla! Podczas przejazdu, który trwa 2h, oglądamy filmy dotyczące historii tego miejsca.

W końcu meldujemy się na pierwszym punkcie kontrolnym. Sprawdzają obecność oraz paszporty. No i jesteśmy na terenie strefy 30km!

Pierw wizyta w wiosce, z której nie wiele już zostało.

Potem czas na Czarnobyl.

Znak wjazdowy do miasta, centrum, pomnik Lenina (ostatni na Ukrainie) i budynki administracji.

O 12.00 mamy obiad na stołówce – radiaktywny oczywiście 😉 Najedzeni ruszamy do srefy 10km. Tu już trzeba założyć koszulę z długim rękawem. Ogólnie promieniowanie nie jest duże. Wzrasta ponad wartość 1-2 w specjalnych miejscach. (Norma to 0.16).

Znów wizyta w wiosce a potem główna atrakcja! Jedziemy pod reaktor!

Pierw widok z daleka. Obok jest niedkończony reaktor nr 5. Pamiątkowe fotki i wizyta pod samym reaktorem! Tam promieniowanie też małe – max. 2. Podobno dobiero obok/nad sarkofagiem rośnie nieziemsko. Znowu zdjęcia pod pomnikiem i kopułą.

Następny punkt wyjazdu to miasto Prypeć.

Wygląda jak istna dżungla. Wszystko zarosło. Wysiadamy w centrum i pieszo chodzimy po mieście.

Restauracje, hotele, dom kultury, stadion czy basen. Standardowa wycieczka.

Następnie wskakujemy do busa i jedziemy pod olbrzymią radiostację. Szczerze, robi warażenie! W taki sposób jest już 17.00.

30min dojazdu na punkt kontrolny, a następnie 2h do Kijowa.

O 19.30 wysiadam na Majdanie. Idę do knajpy Pyzata Chata, aby coś zjeść. Za 20zł mamy zupę, drugie danie, deser i picie. I to w centrum Kijowa!

Potem metrem wracam na akademik. Tam standardowo do 22.30 siedzę w pokoju z chłopakami jako gość. Potem wychodzę i wchodzę przez okno 🙂 Idzie mi to coraz szybciej! Siedzimy do 1.00 i w kimono. To był naprawdę udany dzień!


Syberia 2018